?>

Ekipa TVN w Gościńcu Rabe

Wspólnie z ekipą TVN przygotowaliśmy krótki reportaż na temat zimowych atrakcji w Bieszczadach ….

Więcej ›

Dymiące Bieszczady 16.08.2013 · 17:13

Dymiące mielerze dawno zniknęły z bieszczadzkiego krajobrazu. Jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku można je było spotkać niemal w każdej zalesionej dolinie, których w Bieszczadach nie brakuje. Produkowany w nich węgiel drzewny uzyskiwano w ciężkich warunkach a często wystarczył moment nieuwagi i cały kopiec płonął i trzeba było wszystko zaczynać od nowa. Aby zapobiec niepotrzebnym stratom wymyślono retorty, które w krótkim czasie zastąpiły charakterystyczne drewniane piramidy dymiące jak małe wulkany. Dal wielu turystów był to koniec pewnej epoki i rzeczywiście metoda mielerzowania była powszechna co najmniej kilkaset lat. Ale cóż świat idzie z postępem. Proces wypału węgla drzewnego w retortach jest dość zbliżony do starej technologii. Retorty są to walce postawione na sztorc, wykonane blachy ok. 1 cm grubości o średnicy i wysokości około 3 m. Przykryte są kapturami z tego samego materiału i wyposażone w specjalne otwory i kominy. Załadunek retorty drewnem (tzw. metrówkami) odbywa się od dołu przez metalowe drzwi. Wsad to około 12 – 13 metrów przestrzennych drewna. Podpalanie następuje od dołu przez dźwiczki paleniskowe. Regulacja dopływu powietrza prowadzona jest przez wywietrzniki i klapki na górnej powierzchni retorty. Potrzebne jest tu spore doświadczenie pracowników gdyż częściowo odbywa się na wyczucie. Temperatura wewnątrz retorty wynosi ok. 800 st.C. Wypał w retortach jest dużo wygodniejszy niż w mielerzach, nie trzeba oddzielać węgla od gliny, czas przygotowania i zakończenia jest w związku z tym znacznie krótszy. Na wolnym powietrzu stosuje się retorty pionowe. Wydajność węgla to około 50 % masy wsadowej. Retorty zapewniają też bezpieczeństwo procesu wypalania, praktycznie bez start. Jednak zdarzają się w trakcie zbyt wczesnego wybierania produktu wypadki śmiertelne spowodowane zaczadzeniem. W ogóle praca w sąsiedztwie retortów jest bardzo uciążliwa z uwagi na wszechobecny dym. Dlatego ich lokalizacja jest od lat sytuowana w odległych dolinach, również z powodu licznych w przeszłości protestach mieszkańców. Do legendy przeszły też krociowe zarobki dawnych „wypalaczy”, którzy potrafili w kilka dni przepić trzykrotną średnią krajową. Dawnymi odpowiednikami tego procesu byli tzw. „smolacy” zajmujący się produkcją potażu i smoły. Jednak w przeszłości nikomu nie przyszło by do głowy aby umiejscawiać ich produkcje w pobliżu wiosek. Zawsze były to odległe miejsca w lasach. Pamiątką po nich są dla niektórych niezrozumiałe niekiedy nazwy: Smolnik, Smolnica, Smolny – tak powszechne w Karpatach

 

 


Designed by www. bieszczady .pl © 2009
Gościniec Rabe - pensjonat w Bieszczadach