?>

Ekipa TVN w Gościńcu Rabe

Wspólnie z ekipą TVN przygotowaliśmy krótki reportaż na temat zimowych atrakcji w Bieszczadach ….

Więcej ›

Karpaty Naszym Domem 30.10.2013 · 22:10

„Karpaty Naszym Domem” -pod takim hasłem zostało podpisane w dn. 23 kwietnia 2010 roku podczas I Forum Karpackiego w Rajczy w Beskidzie Żywieckim Porozumienie Karpackie „Karpaty Naszym Domem”. Myślą przewodnią tego zakrojonego na dużą skalę projektu są wszelkie działania zmierzające do promowania i rozwijania wszelkich działań związanych z kulturą i gospodarką całych Karpat. W manifeście pomysłodawców tego pomysłu czytamy: „Karpaty to nieskażone ziemie, ostoje dzikiej przyrody, unikatowa flora i fauna, urzekający krajobraz oraz przenikające się kultury. To jeszcze niedoceniony, ogromny potencjał ekonomiczny. Zachowanie wartości kulturowych, przyrodniczych i społecznych wymaga zaangażowania i współpracy świadomych społeczności lokalnych, organizacji pozarządowych i administracji publicznej.” Założycielami Porozumienia było sześć organizacji, które utworzyły Radę koordynującą, organizującą i określającą zakres merytoryczny działalności Porozumienia. Byli to: Związek Podhalan – Odział Górali Śląskich, Cieszyńskie Stowarzyszenie Agroturystyczne Natura, Gorczański Odział Związku Podhalan w Ochotnicy Górnej, Stowarzyszenie Jedność Beskidzka, Stowarzyszenie Ekopsychologia, Wiejski Ośrodek Kultury w Ochotnicy Górnej, Głównym celem Porozumienia Karpackiego jest przede wszystkim rozwój społeczno-gospodarczy Karpat. Projekt stawia na pierwszym miejscu zrównoważony rozwój rolnictwa i leśnictwa, zintegrowane podejście do gospodarowania zasobami ziemi, zrównoważony transport i infrastrukturę, zrównoważoną turystykę, technologie czystej produkcji, zrównoważone użytkowanie różnorodności biologicznej i krajobrazowej, zrównoważone i zintegrowane zarządzanie wodami dorzeczy. Te założenia i działania za nimi idące mają przyczynić się do wzrostu atrakcyjności i konkurencyjności Karpat w przestrzeni europejskiej. Wzorem i przykładem dla sygnatariuszy był tu niewątpliwie region alpejski, który od lat prowadzi zintegrowane działania promocyjne. Dużą wagę Porozumienie przywiązuje do zachowania i promowania dziedzictwa kulturowego i wiedzy ludowej miejscowej ludności, wprowadzania na rynek i promowania miejscowych produktów, wyrobów artystycznych i rękodzielniczych. Mimo, że przestrzeń karpacka obfituje w tego rodzaju zjawiska i atrakcje nie są one wykorzystane a niekiedy właściwie dostrzeżone w Europie. W projekcie kładzie się duży nacisk na podnoszenie poziomu wiedzy o walorach przyrodniczych i kulturowych obszaru wśród mieszkańców regionu, Polski i Europy, podnoszenie świadomości ekologicznej, poprawę dostępu społeczeństwa do informacji o ochronie i zrównoważonym rozwoju Karpat. Ważne jest także prowadzenie wszechstronnej współpracy na rzecz ochrony i zrównoważonego rozwoju Karpat w celu między innymi poprawy jakości życia, wzmocnienia miejscowej gospodarki i społeczności lokalnych. Aby wdrożyć te idee w życie należało porozumieć się na szczeblu poszczególnych krajów karpackich. W tym celu opracowana została tzw. Konwencja Karpacka. Jest to ramowy dokument dotyczący współpracy w zakresie ochrony i zrównoważonego rozwoju Karpat. Jest to innowacyjny instrument, zapewniający międzynarodową ochronę unikatowego środowiska naturalnego oraz dziedzictwa kulturowego Karpat. Konwencja przyczyni się do podniesienia jakości życia mieszkańców regionu, wzmocnienia lokalnej gospodarki i zwiększenia aktywności społeczności lokalnych. Konwencja o ochronie i zrównoważonym rozwoju Karpat (tzw. konwencja karpacka) została podpisana w 2003 r. w Kijowie przez Czechy, Polskę, Rumunię, Serbię, Słowację, Ukrainę oraz Węgry. W Polsce konwencja weszła w życia 19 czerwca 2006 r. Jednym z widocznych efektów działania Porozumienia był tegoroczny Redyk Karpacki, którego celem było promowanie hodowli owiec i powrót do naturalnych metod gospodarowania w górach.

 



O pasterstwie 28.10.2013 · 22:38

Pasterstwo jest najdawniejszą formą gospodarowania rolniczego znaną nie tylko z terenów górskich. Korzyści uzyskiwane z pasterstwa zapewniały w dużej mierze podstawowe warunki przeżycia ludzi – wyżywienie i ubranie. W górach pasterstwo ma swoisty wymiar, uzależniony w dużej od warunków naturalnych. Im wyższe góry tym gospodarowanie cięższe. Pozwalało to jednak zagospodarować człowiekowi najbardziej dzikie i odosobnione tereny. Pasterstwo w Karpatach swą specyfikę i różnorodność zawdzięcza w dużej mierze Wołochom, którzy przez wieki wypracowali model gospodarowania pasterskiego w górach, dostosowując do tego prawo i obyczaje. To pozwoliło przenieść te praktyki w niezamieszkałe wcześniej doliny w całym łuku Karpat, także w Bieszczady. Ten proces nie byłby prawdopodobnie możliwy na taką skalę, gdyby nie świadoma polityka ekonomiczna władców i szlachty w poszczególnych krajach. Mając do dyspozycji ogromne obszary niezamieszkałej i często dzikiej ziemi szukali oni sposobów na jej zagospodarowanie. Model pasterstwa jaki istniał od wieków na Bałkanach nadawał się do tego idealnie. Apogeum osadnictwa wołoskiego w środkowej części Karpat a więc także w Bieszczadach przypada na przełom XV i XVI wieku. Wówczas powstało większość dzisiejszych miejscowości, często w całkowicie dzikich i zalesionych wcześniej miejscach. Obecność Wołochów a więc ludności posługującej się językiem rumuńskim na naszym obszarze poświadczają liczne dowody lingwistyczne – nazwy terenowe i określenia profesji. Sugerują one, że większość elementów uznawanych za „wołoskie” przywędrowała do nas z południa. Na przykład nazwa najważniejszego „stanowiska” w czasie wypasu – baca, po słowacku brzmi bača, a po rumuńsku báci, podczas gdy we Wschodnich Karpatach (np. u Hucułów) nasz baca to walach. Wołosko brzmią nazwy caban (czaban), watra, bundz, bryndza, redyk. Podobnie rzecz ma się z nazwami terenowymi, których pełno w Bieszczadach a są pochodzenia „rumuńskiego”: Tarnica, Magura, Kiczera, Berdo, Komańcza, Rzepedź, Czerteż itp. Dziś oczywiście są to nazwy spolszczone. Pierwotne pasterstwo nie naruszało równowagi ekologicznej górskiej przyrody. Co prawda pasące się zwierzęta wpływały na zmiany roślinności na użytkowanych obszarach przez „niszczenie” jednych gatunków i stwarzanie dogodnych warunków dla rozszerzania się innych, ale było to oddziaływanie lokalne. Stosowano sezonowe użytkowanie hal a część z nich wykorzystywano okresowo jako łąki kośne. Dzięki temu zachowano bioróżnorodność. Specyficznym tego przykładem były połoniny. Niestety dzisiaj po zaniku tej formy gospodarowania przestrzenie te dziczeją i powoli zarastają stając się wątpliwa atrakcją turystyczną zapewne jeszcze kilkadziesiąt lat. Warto zastanowić się czy dla przyrody nie było by lepsze powrócenie do dawnych pasterskich metod gospodarowania w górach.

 

Kilka słów o Wołochach w Karpatach 09.10.2013 · 18:37

Jeszcze pod koniec średniowiecza rozległe i dzikie doliny Karpackie w większości nie były na stałe zamieszkane. Wiązało się to niewątpliwie z trudnymi warunkami życia w górzystych terenach, ostrym klimatem, długimi zimami oraz brakiem tradycji wypasów górskich, zwłaszcza po północnej stronie Karpat. Zajecie ziem Rusi Czerwonej przez Kazimierza Wielkiego spowodowało, ze państwo polskie oparło swe południowe granice na znacznym odcinku o grań Karpat. Rozległe tereny późniejszego Podkarpacia stały się z czasem terenem intensywnej kolonizacji, do której zachęcano ludność z południowej strony karpackich gór tzw. Wołochów. Ten pasterski lud od setek lat żyjący w górach dostosował styl życia do ciężkich warunków górskich związanych z wypasem sezonowym na najwyższych wzniesieniach – połoninach. Wiosną wypędzano ze wsi w góry stada bydła, owiec i koni aby wypasać je na pustych przestrzeniach do jesieni. Przed zimą większość stad spędzano w doliny by następnie sprzedać je na targach bydłem w podgórskich miasteczkach. Do tego stylu gospodarowania pasterskiego dostosowano przepisy i obyczaje zwane potocznie „prawem wołoskim” (notabene nigdzie nie spisanym). Przewidywało ono między innymi system płacenia podatków w naturze, głównie w postaci serów wołoskich, skór i wyrobów drewnianych np. gontów. W ten sposób nieobciążony zbytnio pasterz mógł swobodnie przetrwać nawet w wysokich górach Czarnohory czy Maramureszu. Odsadnicy zakładający i organizujący wsie w górskich dolinach przeważnie składali się z pasterzy nomadów (tzw. Wołochów, przeważnie rumuńskiego języka), którzy stopniowo asymilowali się z miejscową ludnością ruską, słowacką i polską, co doprowadziło z czasem do wykształcenia się specyficznej kultury pasterskiej i kilku grup etnograficznych nieco różniących się od siebie. W paśmie Beskidu Niskiego po stronie słowackiej i polskiej tą góralską ludność od XIX wieku zaczęto nazywać Łemkami. Graniczyli oni od wschodu z Bojkami. Granica miedzy tymi dwiema grupami przebiegała przez szeroko rozumiany pas pomiędzy Wielkim Działem rzeką San w Bieszczadach. Bojkowie utożsamiani geograficznie z Bieszczadami Wschodnimi rozciągali swoje wioski aż po rzekę Świcę, gdzie graniczyli z Hucułami. Choć tak naprawdę rzeczywista granice stanowiły zawsze dzikie i niedostępne Gorgany. Za nimi mieszkali Huculi, którzy zasiedlili doliny Czarnohory i Bukowiny. Bieszczady z uwagi na graniczenie na tym terenie Łemków i Bojków były obszarem bardzo atrakcyjnym i unikatowym dla badań etnograficznych, których liczba stale rosła, zwłaszcza w okresie międzywojennym. CDN.

 





Trochę o pasterstwie 07.10.2013 · 21:38

Po latach stagnacji i prawie zaniku hodowli owiec temat pasterstwa powrócił w tym roku nieoczekiwanie w Bieszczady. Wszystko za sprawa Redyku Karpackiego wielkiego projektu mającego na celu przywracanie i zachęcanie do hodowli owiec. Ten styl gospodarowania tak bardzo charakterystyczny dla gór zanikł prawie w Bieszczadach w latach 90. XX w. A przecież jest on najlepszą i najstarszą formą gospodarczą dla tych terenów. W starożytności pasterstwo odegrało bardzo ważną rolę w Basenie Morza Śródziemnego. Szczególnie silnie zakorzeniło się w kulturze antycznej Grecji i za jej pośrednictwem znalazło swoje ważne miejsce w kulturze całej cywilizacji europejskiej. W starożytnej Grecji należy też szukać początków form życia pasterskiego. Szczególnym reliktem czasów antycznych były występujące na Bałkanach grupy greckich pasterzy. Hodowla i związane z nimi przejawy życia pasterskiego wykształciły się w długim procesie dziejowym, którego początki związane są z udomowieniem owiec na przełomie mezolitu i neolitu. Na terenie południowej Europy (Francja) proces ten mógł się dokonać w 7 tys. lat p.n.e., a na terenie Środkowej i Północnej Europy około 5-3 tys. lat p.n.e. Na przełomie I i II tysiąclecia n.e., po okresie wędrówek ludów, kiedy to zaczęły kształtować się podstawy współczesnych państw i społeczeństw narodowych, kultura pasterska na terenie Europy rozwijała się w gospodarkach feudalnych. We Francji pierwsze wzmianki pisane o pasterstwie sięgają XII wieku i związane są z rozwojem życia zakonnego w tzw. „wieku klasztorów”. W tym samym czasie zakony, głównie cystersi, odegrały szczególną rolę w rozwoju pasterstwa na terenie Wysp Brytyjskich. U zarania średniowiecza gospodarka pasterska, zarówno intensywna, jak i ekstensywna, odgrywała ważną rolę także wśród Węgrów. W społeczności węgierskiej pasterze stanowili zawsze znaczny procent. W okresie nowożytnym istniała na Węgrzech klasa ubogich pasterzy, którzy zamieszkiwali obok rolników w tzw. „wsiach pasterskich”. W XVI wieku powstały w zachodniej części tego kraju pasterskie cechy, regulujące kwestie kształcenia, jakości produkcji, a także moralności swych członków. Na ziemiach polskich panowała nieco inna specyfika. Uprawie roli zawsze towarzyszyła hodowla, w tym też pasterstwo owiec. Na przełomie XIV i XV oraz w XVI wieku ekstensywna hodowla owiec zaczęła silnie rozwijać się na północnych stokach Karpat w granicach Polski. Było to wynikiem tzw. „kolonizacji wołoskiej”, ogromnej fali migracji zza Karpat, która z czasem przybrała uporządkowane formy zakładania wsi na „prawie wołoskim”.

 

Tajemnice bieszczadzkich roślin 30.09.2013 · 22:44

W księgarniach właśnie pojawiła się książka autorstwa Adama Szarego „Tajemnice bieszczadzkich roślin”. Lektura warta polecenia wszystkim, którym bliskie są bieszczadzkie lasy i to, co w nich rośnie. Autor bardzo dużo uwagi poświęca praktycznemu wykorzystaniu poszczególnych gatunków. W czasie gdy każdy zaułek cywilizowanego świata wykładany jest brukowa kostką, jakaś wewnętrzna siła słania nas do szukania rekompensaty – choćby w postaci sztucznej trawy w rolce. Zagubiliśmy gdzieś po drodze umiejętność pochylania się nad dziką rośliną i nazwania jej po imieniu. Obca stała się nam nie tylko ludowa znajomość ziół – erozji uległa też emocjonalna więź, która zawsze łączyła człowieka ze światem roślin. Brakuje nam żywego kontaktu z przyrodą – tak w zakresie emocjonalnym jak i biologicznym. Miewamy zwykle duże opory w sięganiu po dzikie rośliny do celów leczniczych lub spożywczych. Dzieje się tak z powodu lęku, aby zebrane ziele nie okazało się trujące, innym razem ze względu na smak, który nie zawsze jest nam odpowiadający. Człowiek zajmował się zbieractwem roślin na długo przed ich uprawą. Korzystając kiedyś wyłącznie z dzikiej natury. Pierwotni ludzie na każdym kroku widzieli działanie ukrytek mocy. Do dziś społeczności żyjące w harmonii z przyrodą doskonale potrafią korzystać z jej zasobów. Siła sprawcza ziół w odniesieniu np. do płodności, narodzin, jak i śmierci związana była z tzw. „roślinami lunarnymi”. Przeciwieństwem były rośliny solarne, które miały chronić ciało przed utratą sił i rozkładem. Wiedzą o możliwościach leczniczych ziół zdobywano przez całe pokolenia przekazując ją i udoskonalając o nowe obserwacje następcom. Dotyczyło to również drzew. Na przykład do drzew solarnych (związanych ze Słońcem), należały symbole mocy i potęgi – dąb i jawor. Nie przypadkowo w ich otoczeniu odczuwamy spokój i przypływ sił witalnych. Wiedza i wierzenia związane z możliwościami ziół były w przeszłości tak mocne, ze nawet Kościół nie był w stanie z nimi walczyć – mógł je jedynie „oswajać”. Stąd tak duża symbolika roślinna w wielu świętach np. Niedziela Palmowa, Matki Bożej Zielnej ( 15 sierpnia), Zielone Świątki. Najważniejszym jednak aspektem wiedzy o roślinach i ich możliwościach było bez wątpienia ziołolecznictwo. W różnych kulturach występujące na różnym poziomie znajomości ale powszechne na całym świecie. W XX wieku wiedza ta w znacznym stopniu uległa zapomnieniu w cywilizacyjnym pędzie do „nowoczesności” oraz wierze w cudowne i nieograniczone możliwości współczesnej medycyny. Dziś wiedza ta wraca po głębokiej refleksji i wielu porażkach medycznych a nawet szkodliwości wielu leków. Książka Adama Szarego przybliża nam tematykę zielarską nie tylko na polu medycyny ale również co bardzo istotne w codziennej kuchni. Warto skorzystać.

 

« Newer PostsOlder Posts »

Designed by www. bieszczady .pl © 2009
Gościniec Rabe - pensjonat w Bieszczadach